niedziela, 11 grudnia 2011

Wieczorny dowcip


Wiecie, jak się nazywa zwolennik prawa swoich sąsiadów do wypróżniania się na jego działce, w imię postępu, dobrobytu i szczytnych idei?

Libertarianin.

6 komentarze:

  1. edeq ze wsi podlaskiejDec 11, 2011 05:13 PM

    Obyś odbił się od dna.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. To chyba jeden z tych żartów który traci sens po przetłumaczeniu na polski...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. no zaj....ste wręcz. kompleksy? frustracja?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Oj Paniko, Paniko. :D . A żeś się uparł na to "zaśmiecanie powietrza".

    Nikt nikomu nie broni wybudować sobie wielkiej szklarnii, obejmującej jego dom, las, pole, itd. i tym samym odgrodzić "swoje powietrze" od "powietrza tych innych". Jednak większość osób w sposób świadomy lub nie uważa że współdzielenie powietrza jest korzystaniejsze niż wydzielanie sobie powietrznych parceli. W swej ignorancji, bądź świadomości w ogóle się nie boją wzrostu CO2, cieszą się na mniejsze rachunki za ogrzewanie i większe pomidory w ogródku.

    Ludzie od zawsze sobie "zaśmiecali": to krowa poszła w szkodę, to kogut obudził dziecko sąsiada, to czyjeś drzewo cień rzucało na sąsiednią działkę.

    Normalni ludzie przechodzą z takimi sprawami do porządku dziennego, bądź grzecznie uzasadniają co im przeszkadza i proszą sąsiada o poprawę, w ostateczności zapobiegają niepożądanym efektom na własną rękę i koszt. W sprawach dramatycznych idą do sądu.

    Ty zaś się naczytałeś jakie to GO groźne i że Cię nadmiar CO2 zje żywcem i zaczyna Ci się chyba wydawać, że każdy wydech sąsiada jest potencjalnie groźny. I łazisz po tych sąsiadach, wyzywając ich debili, bo pozwalają innym oddychać szybciej niż wydaje Ci się za stosowane.

    Nawet jeśli GO ma zniszczyć naszą cywilizację, i nawet gdybyśmy mieli przekonywujące dowodu (bo na razie takich nie ma) to czego się domagasz? Jeżeli powietrze i klimat to nasze "wspólne pastwisko" to nikt go nie zaśmieca ze złośliwości, a wszyscy jedynie z konieczności.

    Jako libertarianin uważam, że wydobycie wszystkich surowców naturalnych powinno być opodatkowane. Surowce naturalne są skończone, w praktyce nieodnawialne i wspólne, nie powstały w wyniku czyjej pracy, przez co nie mogą być do końca uznane za czyjąś nienaruszalną własność. Dlatego za fakt zużywania czegoś co było wspólne i przy okazji za fakt, że zużycie tego najprawdopodobniej będzie jakimś zanieczyszczeniem powinno się zapłacić. To rozwiązanie w sposób rynkowy ogranicza "śmiecenie", nie ogranicza niczyjej wolności osobistej, jest łatwe w prowadzeniu i kontroli.

    Obrzucanie wyzwiskami sporego grona Twoich czytelników jest na pewno dużo gorszą propozycją. :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. @Panika

    Jak zużyjemy ziemię to nam Bóg da nową! W czym Ty widzisz problem? Idź daj na mszę i zapomnij o CO2. Albo walnij se bimberku i bez krępacji puść bąka – jak tam wolisz.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. @SinOfCane, bąki po bimberku są sustainable (o ile bimberek po ludzku zrobiony ze zboża lub ziemniaków).

    A jak się opijesz ropy naftowej i zapierdzisz moją atmosferę, to wpadam do Ciebie na chatę po odszkodowanie.

    Har har har.

    OdpowiedzUsuń na zawsze