Oj Paniko, Paniko. :D . A żeś się uparł na to "zaśmiecanie powietrza".
Nikt nikomu nie broni wybudować sobie wielkiej szklarnii, obejmującej jego dom, las, pole, itd. i tym samym odgrodzić "swoje powietrze" od "powietrza tych innych". Jednak większość osób w sposób świadomy lub nie uważa że współdzielenie powietrza jest korzystaniejsze niż wydzielanie sobie powietrznych parceli. W swej ignorancji, bądź świadomości w ogóle się nie boją wzrostu CO2, cieszą się na mniejsze rachunki za ogrzewanie i większe pomidory w ogródku.
Ludzie od zawsze sobie "zaśmiecali": to krowa poszła w szkodę, to kogut obudził dziecko sąsiada, to czyjeś drzewo cień rzucało na sąsiednią działkę.
Normalni ludzie przechodzą z takimi sprawami do porządku dziennego, bądź grzecznie uzasadniają co im przeszkadza i proszą sąsiada o poprawę, w ostateczności zapobiegają niepożądanym efektom na własną rękę i koszt. W sprawach dramatycznych idą do sądu.
Ty zaś się naczytałeś jakie to GO groźne i że Cię nadmiar CO2 zje żywcem i zaczyna Ci się chyba wydawać, że każdy wydech sąsiada jest potencjalnie groźny. I łazisz po tych sąsiadach, wyzywając ich debili, bo pozwalają innym oddychać szybciej niż wydaje Ci się za stosowane.
Nawet jeśli GO ma zniszczyć naszą cywilizację, i nawet gdybyśmy mieli przekonywujące dowodu (bo na razie takich nie ma) to czego się domagasz? Jeżeli powietrze i klimat to nasze "wspólne pastwisko" to nikt go nie zaśmieca ze złośliwości, a wszyscy jedynie z konieczności.
Jako libertarianin uważam, że wydobycie wszystkich surowców naturalnych powinno być opodatkowane. Surowce naturalne są skończone, w praktyce nieodnawialne i wspólne, nie powstały w wyniku czyjej pracy, przez co nie mogą być do końca uznane za czyjąś nienaruszalną własność. Dlatego za fakt zużywania czegoś co było wspólne i przy okazji za fakt, że zużycie tego najprawdopodobniej będzie jakimś zanieczyszczeniem powinno się zapłacić. To rozwiązanie w sposób rynkowy ogranicza "śmiecenie", nie ogranicza niczyjej wolności osobistej, jest łatwe w prowadzeniu i kontroli.
Obrzucanie wyzwiskami sporego grona Twoich czytelników jest na pewno dużo gorszą propozycją. :)
Jak zużyjemy ziemię to nam Bóg da nową! W czym Ty widzisz problem? Idź daj na mszę i zapomnij o CO2. Albo walnij se bimberku i bez krępacji puść bąka – jak tam wolisz.
Autor nie ponosi odpowiedzialności za straty materialne, moralne i na zdrowiu psychicznym wywołane przez czytanie niniejszego bloga. W żadnym razie nie należy go traktować jako porad inwestycyjnych.
Obyś odbił się od dna.
OdpowiedzUsuń na zawszeTo chyba jeden z tych żartów który traci sens po przetłumaczeniu na polski...
OdpowiedzUsuń na zawszeno zaj....ste wręcz. kompleksy? frustracja?
OdpowiedzUsuń na zawszeOj Paniko, Paniko. :D . A żeś się uparł na to "zaśmiecanie powietrza".
OdpowiedzUsuń na zawszeNikt nikomu nie broni wybudować sobie wielkiej szklarnii, obejmującej jego dom, las, pole, itd. i tym samym odgrodzić "swoje powietrze" od "powietrza tych innych". Jednak większość osób w sposób świadomy lub nie uważa że współdzielenie powietrza jest korzystaniejsze niż wydzielanie sobie powietrznych parceli. W swej ignorancji, bądź świadomości w ogóle się nie boją wzrostu CO2, cieszą się na mniejsze rachunki za ogrzewanie i większe pomidory w ogródku.
Ludzie od zawsze sobie "zaśmiecali": to krowa poszła w szkodę, to kogut obudził dziecko sąsiada, to czyjeś drzewo cień rzucało na sąsiednią działkę.
Normalni ludzie przechodzą z takimi sprawami do porządku dziennego, bądź grzecznie uzasadniają co im przeszkadza i proszą sąsiada o poprawę, w ostateczności zapobiegają niepożądanym efektom na własną rękę i koszt. W sprawach dramatycznych idą do sądu.
Ty zaś się naczytałeś jakie to GO groźne i że Cię nadmiar CO2 zje żywcem i zaczyna Ci się chyba wydawać, że każdy wydech sąsiada jest potencjalnie groźny. I łazisz po tych sąsiadach, wyzywając ich debili, bo pozwalają innym oddychać szybciej niż wydaje Ci się za stosowane.
Nawet jeśli GO ma zniszczyć naszą cywilizację, i nawet gdybyśmy mieli przekonywujące dowodu (bo na razie takich nie ma) to czego się domagasz? Jeżeli powietrze i klimat to nasze "wspólne pastwisko" to nikt go nie zaśmieca ze złośliwości, a wszyscy jedynie z konieczności.
Jako libertarianin uważam, że wydobycie wszystkich surowców naturalnych powinno być opodatkowane. Surowce naturalne są skończone, w praktyce nieodnawialne i wspólne, nie powstały w wyniku czyjej pracy, przez co nie mogą być do końca uznane za czyjąś nienaruszalną własność. Dlatego za fakt zużywania czegoś co było wspólne i przy okazji za fakt, że zużycie tego najprawdopodobniej będzie jakimś zanieczyszczeniem powinno się zapłacić. To rozwiązanie w sposób rynkowy ogranicza "śmiecenie", nie ogranicza niczyjej wolności osobistej, jest łatwe w prowadzeniu i kontroli.
Obrzucanie wyzwiskami sporego grona Twoich czytelników jest na pewno dużo gorszą propozycją. :)
@Panika
OdpowiedzUsuń na zawszeJak zużyjemy ziemię to nam Bóg da nową! W czym Ty widzisz problem? Idź daj na mszę i zapomnij o CO2. Albo walnij se bimberku i bez krępacji puść bąka – jak tam wolisz.
@SinOfCane, bąki po bimberku są sustainable (o ile bimberek po ludzku zrobiony ze zboża lub ziemniaków).
OdpowiedzUsuń na zawszeA jak się opijesz ropy naftowej i zapierdzisz moją atmosferę, to wpadam do Ciebie na chatę po odszkodowanie.
Har har har.