
A miało być tak pięknie! Podobno (wg twórców) najbardziej prawdopodobnym scenariuszem miała być stopniowa dominacja wszechświata i sukcesywny wzrost wartości. Latem, po pierwszych większych przecenach, optymiści zapewniali nas, że do 2$ nigdy nie spadnie.
Jak uroczo w kontekście kraszku brzmią intensywne rozważania nad tematem, czy aby bitcoinowi nie grozi spirala deflacyjna.
PS. Kwestią czasu jest, kiedy zobaczymy podobną krzywą na wykresie USDXAU albo EURXAU. Ponadto wydaje mi się, że w przypadku tej drugiej pary będzie to dużo, dużo szybciej.
ja tam bym bitcoina nie skreślał. może się przydać np. na Białorusi. jedyna waluta do której nabycia nie trzeba tam okazywać dowodu.
OdpowiedzUsuńśmiechy-chichy ale jak system jerdolnie to wszystko, łącznie z kursem bitcoina i EUR w USD, będzie szło pionowo do góry...
Panika2008 nie lubi chyba bardzo BTC, a BTC jako technologia niczemu nie jest winny. Ludzie sobie pospekulowali na BTC, wielu uwierzyło, że można dorobić się bez pracy i tyle.
OdpowiedzUsuńBTC jest użyteczny niezależnie od tego czy jest wart 200 $/BTC czy 200 BTC/$. Wciąż można nim przesyłać prawie natychmiastowo i za darmo pieniądze bez kontroli państwowej, bez wychodzenia z domu w dowolne miejsce na świecie. Nie rozumiem skąd ta wrogość. Według mnie BTC jest genialny technologicznie, a kwestie deflacji/inflacji sprawdzi się w praktyce i ewentualnie stworzy Bitcoin2. :)
W obecnej chwili BTC ciągle znajduje się w fazie wysoko inflacyjnej i było to wiadome od samego początku. Teraz wartość BTC spadnie do jakieś bardzo niskiej wartości i tyle. Ludzie powinni nauczyć się juz, że w BTC się nie trzyma oszczędności (przynajmniej na razie). Kupuje się BTC, przesyła i sprzedaje.
A w międzyczasie -- na fali fascynacji bitcoinem, wielu ludzi się wyedukowało, powstały giełdy, aplikacje itd. . Nawet mój Smartphone potrafi obsługiwać już BTC.
Założę się (o flaszkę? :), że BTC wcale nie zniknie, a dalej będzie się rozwijał. Tulipany jakoś nie zniknęły, to BTC też da radę.
A co mnie interesuje technologia... pieniądz to pieniądz, 4 tysiące lat temu nie mieli żadnych "mundrych" technologii a pieniądze znacznie lepsze, niż teraz.
OdpowiedzUsuńInnymi słowy: solution looking for a problem.
Pewnie BTC nie zniknie. Cobol np. też się jakoś trzyma :D
Ja nie wiem, ci ludzie mają jakąś obsesję z tym ukrywaniem się przed "systemem" poprzez np. anonimowe płatności, paradoksalnie - publikując otwarcie co się da na swój i przyjaciół temat jakichś pejsbookach itp.
OdpowiedzUsuńSystem należy zasypać megatonami informacji (instrukcja: St. Lem, "Cyberaiada", opowieść szósta) a nie pomocniczo sortować podejrzany ruch (TOR) czy płatności (BTC) dokładnie tam gdzie mają się znaleźć ;)
Jeśli system znajdzie potrzebę udupienia jednego koleżki z drugim, już im sfabrykuje co trzeba od lewej płatności za fikcyjną usługę począwszy, a na prawdziwej cegle spadającej z dachu skończywszy. "Nie idźcie tą drogą!" chciałoby się zacytować klasyka ;)
Nie żaden kraszek tylko korektunia
OdpowiedzUsuńZainteresowałem się tym całym bitcoinem po lekturze, któregoś z bloków około-ekonomicznych. I jestem naprawdę przerażony pomysłem, aby stworzyć walutę opartą na zmarnowanym czasie pracy komputera. Zmarnowanym na wytwarzaniu tejże waluty. Procesor wylicza logarytmy dużych liczb, albo ich potęgi, aby stworzyć nowy podpis cyfrowy i powołać tym samym nową "sztukę" pieniądza. O wartości pieniądza ma przesądzać jego "czas generowania", czyli ilość czasu procesora, który został faktycznie zmarnowany. Zamiast liczyć szczepionkę na raka wartą miliony, albo renderować kolejny film 3D - warty milion. Porównajmy teraz bitcoina do pieniądza opartego na kredycie, który ktoś odpracuje, wykonując jakąś pożyteczną pracę (bo tylko za taką ktoś inny mu zapłaci).
OdpowiedzUsuńPieniądz potrzebuje pewnych zabezpieczeń by być użyteczny. W wypadku złota jego rzadkość jest wystarczającym zabezpieczeniem. W wypadku papierowych pieniędzy są to policja, sądy, znaki wodne, specjalne prawo, itd. Nikt nie narzeka na to ile kosztuje utrzymanie "pieniądza papierowego", nie powinien też narzekać ile kosztuje utrzymanie Bitcoina. Cała ta moc komputerów gwarantuje, że nikt wyprodukuje fałszywych bitcoinów, nie zakłóci przebiegu transakcji itd. itp.
OdpowiedzUsuńPoza tym. Niektórzy ludzie używją swoich "mining rigów" (zestawu komputerów, które to wszystko liczą) jako alternatywnej formy ogrzewania, więc nie wszystko się marnuje.
"W wypadku papierowych pieniędzy są to" głównie podatki. Czyli popyt na pieniądz wytwarzany przez państwo. Podatków nie można (już) płacić w naturze. Fiskus korca pszenicy nie przyjmie.
OdpowiedzUsuńW przypadku Bitcona miałby to być popyt na zmarnowaną energię czy zmarnowany czas?
Koszt wytworzenia pieniądza papierowego? Żaden! INSERT INTO... na bazie danych banku-emitenta. Nieco wyższy w przypadku drugiego obiegu, gdy emituje bank-pożyczkodawca.
Złoto. Zrób sobie kolię z zmarnowanej mocy obliczeniowej. ;-)
Błąd. Podatki są narzędziem zmuszającym nas do używania pieniądza fiducjarnego. To co innego. Podatki nie zabezpieczają nikogo przede mną drukującym nowe banknoty na dobrej jakości drukarce.
OdpowiedzUsuńKoszt pieniądz fiducjarnego to masa prawa, regulacji, kontrole, audyty, itd. mające na celu właśnie sprawdzenie czy ktoś nie zrobił tego nielegalnego INSERT INTO, albo czy nie drukuje sobie Zygmunta I Starego. W wypadku Bitcoina wszystko to jest zbędne, zamiast tego na świecie są tysiące ludzi, którzy trzymają w piwnicy głośno szumiące komputery.
Najpierw napisałeś "błąd", a następnie, że "zmuszają do użycia", czyli powodują popyt. O jaki zatem błąd chodzi? Podatni nie zabezpieczają, ale gdy rosną, musi rosnąć baza monetarna (podaż), tak aby zaspokoić popyt.
OdpowiedzUsuńKosz pieniądza jakiego używa większość z nas nie jest związany bezpośrednio z jego ilością. Stworzenie kolejnej złotówki nie powoduje zmarnowania mocy obliczeniowej (koszt komputera, amortyzacja, koszt energii elektrycznej) za 3 złote. Wg moich obliczeń, na tworzeniu Bitcoinów na aktualnych procesorach potrzeba zużyć prawie 3 razy więcej zasobów niż Bitcoiny wyliczone są warte. A w obliczeniach nie brałem pod uwagę kolizji (gdy ktoś wygeneruje o chwilę wcześniej Bitcoina, nad którym pracuje nasz komputer od kilku tygodni).
Temat tworzenia popytu jest nieistotny (dla naszej dyskusji o kostach utrzymania Bitcoin). Dlatego 'błąd', bo mówisz o czymś nie na temat.
OdpowiedzUsuńKoszty Bitcoin nie są także związane z jego ilością, a jedynie popularnością. Koszty utrzymywania sieci dostosowują się do popytu na transakcje w Bitcoin.
Wydaje mi się, że nie do końca rozumiesz naturę tworzenia Bitcoinów i jej sens. Celem całej tej masy komputerów nie jest tworzenie nowych Bitcoinów, a zabezpieczenie sieci przed ingerencją pojedyńczego podmiotu. Nowe Bitcoiny będą powstawać w takim samym tempie niezależni czy będzie pracowało w sieci milion komputerów, czy tylko trzy. Tworzenie nowych Bitcoinów kosztuje zero.
Inna bajka, że dzięki projektowi Open Transactions (https://github.com/FellowTraveler/Open-Transactions), waga projektu Bitcoin może zostać znacząco zmniejszona w niedługim czasie.
Nie mam czasu specjalnie dysputować na ten temat. Z tego co widzę musisz jeszcze sporo poczytać i zrozumieć.
Pozdrawiam!