piątek, 23 września 2011

Going down

... czyli w tym kierunku, który jest właściwy z punktu widzenia nadzwyczajnych mocy polskiej (ale i globalnej) gospodarki:




Po zejściu do 1500-1600 ja bym w ten interes wchodził. A Wy? No nie mówcie, że myśleliście, że poziomy 2400-2500 są sensowne i będą trwać, bo mamy zieloną wyspę... takie rzeczy to tylko w Erze i u cud-ministra Wzrostowskiego...

5 komentarze:

  1. Komorowki byl ostatnio na "duzych rynkach" pamietasz co sie dzialo jak byl Kaczynski ?
    Intrygujace..

    A tu kucharz.. co nas truje :)
    http://forsal.pl/artykuly/550084,rostowski_uspokaja_obecny_kurs_zlotego_nie_zagraza_relacji_dlugu_do_pkb.html

    OdpowiedzUsuń
  2. poczekaj parę lat nie takie poziomy będą. Ben już biegnie do śmigłowca ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Od 2008 to słyszę. Wieje nudą, nie?

    OdpowiedzUsuń
  4. To co teraz? Jakie prognozy według Ciebie bedą na giełdzie. Wycofywać sie z funduszy czy jednak wierzyc w cuda.. ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam pojęcia. Duże ryzyko. Jak nie ma dużej straty to wycofać się i siedzieć na gotówce. Jak jest duża strata, to się modlić o mocne odbicie ;)

    OdpowiedzUsuń