piątek, 9 września 2011

Cytat na dziś

Uwaga, będzie ostro. Cytuję Krugmana (z jego blogu). Tak, do tego to już doszło, że cytuję Krugmana:
Wartość, wyrażona w dolarach, tej cyberwaluty [bitcoin'a] wahała się, ale ogólnie można powiedzieć, że dramatycznie wzrosła. (...) Czy powoduje to, że eksperyment pod tytułem Bitcoin okazał się sukcesem? No nie bardzo. Od systemu monetarnego nie oczekujemy, że ma powodować szybkie bogacenie się ludzi posiadających walutę; chcemy, aby ułatwiał wymianę i służył gospodarce, jako całości. A z bitcoinem nie ma to miejsca.
(podkreślenie moje). A więc nawet dyżurny uberkeynesista może czasami napisać coś głęboko sensownego!

6 komentarze:

  1. Czyli jak wartość bitcoina spadnie, to będzie to jego sukces?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jako waluty na pewno większy sukces, niż szybka aprecjacja. Szybka aprecjacja powoduje, że pieniądz jest kompletnie dysfunkcjonalny. Deprecjacja, nawet szybka, albo stabilna wartość - nie.

    OdpowiedzUsuń
  3. spodziewałem sie 'tego drugiego' cytatu
    http://www.libertariannews.org/wp-content/uploads/2011/09/krugmanInvasion1.jpg

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wydaje mi się aby ultra szybka aprecjacja złota w Zimbabwe powodowała w jakimś stopniu jego dysfunkcjonalność ;) właściwie to tylko niemu ludzie tam z głodu nie poumierali.

    ciekawy jest natomiast stan umysłowy Krugmana: nie ma on problemu z rozważaniem Bitcoina jako pieniądza, ale rozważanie złota jako pieniądz nie mieści mu się w głowie. jedyna różnica przecież to: jak kwalifikują oba towary encyklopedie. natomiast o tym, czy dany asset jest pieniądzem, decyduje to czy zachowuje się on jak pieniądz. no ale to już się wykształciuchom w głowach nie mieści.

    OdpowiedzUsuń
  5. @mantrid, "właściwie to tylko niemu ludzie tam z głodu nie poumierali." - a wydawałoby się na pierwszy rzut oka, że nie umiera się z głodu dzięki żywności, którą albo samemu się uprawia, albo kupuje się wymieniając (za pośrednictwem - lub bez - pieniądza) na nią własną pracę. Nie słyszałem o tym, żeby na diecie złotowej dało się długo pociągnąć.

    OdpowiedzUsuń
  6. @panika: a wydawałoby się że żywność to trzeba dowieźć tam, gdzie jej najbardziej brakuje, więc musi się znaleźć ktoś kto zamiast samemu hodować kartofle skombinuje wóz, paliwo i poświęci swój czas na dystrybucję. nie słyszałem o tym, aby ktoś, kto nie ma ziemi, wody ani warunków do uprawy wyhodował w domowej doniczce roczny zapas żarcia dla swojej rodziny.

    Zimbabwe - gold for bread

    OdpowiedzUsuń